Jest rok 1972. UNESCO - organizacja wyspecjalizowana ONZ - ustanawia "Listę światowego dziedzictwa". Mają na nią trafić arcydzieła dziedzictwa kulturowego: zabytki, groty, zespoły budowli, dzieła człowieka, stanowiska archeologiczne oraz cuda dziedzictwa naturalnego: pomniki przyrody, parki narodowe, formacje geologiczne, strefy naturalne.

Jest rok 1978. Pierwszych 12 obiektów zostaje wpisanych na tą prestiżową Listę. Wśród nich 2 miejsca w Polsce: Stare Miasto w Krakowie i Kopalnia Soli w Wieliczce. W następnych latach kolejne miejsca o "wyjątkowej powszechnej wartości" trafiają na Listę, coraz więcej państw przyjmuje lub ratyfikuje Konwencję.

Jest rok 2013. Lista liczy sobie już kilkaset miejsc. Po powrocie z Bliskiego Wschodu wpadam na pomysł, by odwiedzić, poznać i utrwalić na zdjęciach jak najwięcej z nich.

Jest rok 2018. Zakładam bloga, by podzielić się z Wami tym, co widziałem...

Na chwilę obecną - po konferencji w Baku w lipcu 2019 - Lista obejmuje 1123 obiekty (w tym 2 obiekty skreślone), w 167 Państwach-Stronach Konwencji.

wtorek, 20 marca 2018

Volubilis

...visit № 96...

 

...czyli: o rzymskim mieście w sercu Maroka...

 

Volubilis, nazywane także z berberyjska Walili, to częściowo zachowane rzymskie miasto, położone w północnym Maroku niedaleko królewskiego ośrodka Meknes. Największy okres swej świetności przeżywało wtedy, gdy cesarz Klaudiusz miał kaprys podzielenia rzymskiej prowincji Mauretania na dwie części: Mauretanię Tingitana i Mauretanię Caesariensis, i ustanowienia stolicy pierwszej z nich właśnie w Volubilis. Ale po kolei...

Pierwsze ślady osadnictwa na tych ziemiach datuje się na neolit. W wieku III p.n.e. Volubilis było punicko-mauretańską osadą obronną, która następnie przekształciła się w handlowe miasteczko. Gdy Kartagina upadła, umocniono jeszcze bardziej mury obronne na zlecenie króla nubijskiego Juby II, który rządził na tych ziemiach z nadania cesarza rzymskiego Oktawiana Augusta. Zarówno Juba II, jak i jego syn Ptolemeusz byli mocno zromanizowanymi władcami, toteż Volubilis coraz bardziej zaczęło przypominać miasto w rzymskim stylu. Rok 44 n.e. przyniósł podbój północnej Afryki przez cesarza Klaudiusza, a Volubilis stało się jednym z miast leżących na najdalszych rubieżach Cesarstwa Rzymskiego. Największy rozkwit, jako się wcześniej rzekło, przypadł na czasy, kiedy za sprawą cesarza Klaudiusza zasiadał tu rzymski namiestnik, a oprócz kolejnej rozbudowy murów miasto wzbogaciło się o elegancką bazylikę, kapitol, forum i łuk triumfalny. Wtedy to Volubilis liczyło ok. 20 000 stałych mieszkańców, którzy bogacili się na eksporcie miejscowej wybornej oliwy z oliwek, daktyli, zboża, a także dzikich zwierząt, których obfitość w okolicy była wielka, a które niezmiernie przydawały się do pokazów gladiatorskich na licznych, rzymskich arenach.

Rzymianie opuścili tereny dzisiejszego Maroka pod koniec III wieku n.e., kiedy to Cesarstwem targały kolejne kryzysy wewnętrzne i niepokoje. W 285 roku cesarz Dioklecjan przeorganizował to, co jeszcze zostało z dawnych, bogatych afrykańskich prowincji. Wtedy już populacja miasta w zdecydowanej większości składała się ze zromanizowanych Berberów. Gdy w VII wieku dotarli tu Arabowie, zastali dumne Volubilis jako prowincjonalne miasteczko, zamieszkałe już tylko przez Berberów, Syryjczyków i Żydów, w dodatku nadal mówiących po łacinie... W roku 768 przybył tu arabski władca Mulaj Idris I i wtedy to, przez krótki okres, miasto stało się stolicą podległych mu terenów. Założyciel dynastii Idrysydów postanowił jednak szybko, że porzuci Volubilis i w Fezie wzniesie swoją nową siedzibę. Upadek osady trwał w najlepsze, ale najgorsze dopiero miało nadejść. W XVIII wieku okrutny sułtan Mulaj Ismail splądrował miasto, a zrabowane tutejsze marmury wykorzystał do budowy pobliskiego Meknes. Dzieła zniszczenia dokonało potężne trzęsienie ziemi, które nawiedziło tą okolicę w 1755 roku. Z majestatycznego Volubilis ostały się tylko ruiny, stopniowo popadające w zapomnienie...

By zobaczyć pozostałości tego rzymskiego miasta, należy zjawić się na miejscowym parkingu najlepiej jak najwcześniej rano, by uniknąć tłumów, i wykupić bilet w przystępnej cenie 10 marokańskich dirhamów (ok. 4,00 zł). Nasz autokar jest dzisiaj pierwszy, więc tłoczno nie będzie. Volubilis można zwiedzać samemu bądź z przewodnikiem, nie należy jednak wchodzić za sznury zabezpieczające cenne mozaiki - czujni strażnicy poukrywani wśród ruin głośnymi gwizdkami ostrzegają nierozważnych turystów przed złamaniem przepisów. Pierwszy ze starożytnych obiektów na naszej drodze to Dom Orfeusza.

 

     1. Rząd kolumn prowadzący do Domu Orfeusza, na drugim planie Kapitol

 

Znajdują się tu piękne mozaiki, przedstawiające Orfeusza z lirą, delfiny i samą boginię morza - Amfitrynę. Patrząc na wielkość tych ruin i bogate zdobienia podłogowe można przypuszczać, że ongiś mieszkał tu ktoś naprawdę ważny i majętny. Ciekawe mozaiki oglądamy również nieopodal, w tzw. Termach Galijskich: 

 

     2. Mozaiki podłogowe w Termach Galijskich


Obok Domu Orfeusza szerokie schody prowadzą na miejsce, gdzie niegdyś mieścił się Kapitol: 

 

    
3. Ruiny Kapitolu

 

Został wzniesiony jako prawie idealne odwzorowanie rzymskiej świątyni Jowisza. Na północ od niego stała niegdyś bazylika kapitolińska, poświęcona Jowiszowi i Junonie oraz bogini Minerwie. Dziś z dumnego Kapitolu pozostało zaledwie kilka kolumn w stylu korynckim, wznoszących się ku niebu i służących miejscowym bocianom jako doskonałe miejsce na urządzenie gniazda...

Naprzeciw Kapitolu stoi to, co pozostało z potężnej, pięcionawowej Bazyliki. A pozostało całkiem sporo. Oprócz funkcji sakralnych, pełniła ona również rolę miejsca zgromadzeń lokalnego sądu. Za Bazyliką rozciąga się Forum - centralny plac miasta, przeznaczony na cele reprezentacyjne oraz targowe.

 

     4. Bazylika

 

Mijamy z Margitą pozostałości Bazyliki, by stanąć naprzeciw jednej z najbardziej okazałych budowli w Volubilis - łuku triumfalnego:

 

      5. Łuk triumfalny cesarza Karakalii

 

Powstał najprawdopodobniej w 217 roku na rozkaz Marka Aureliusza Sebastenusa, aby oddać cześć i upamiętnić cesarza Karakallę i jego matkę, cesarzową Julię Domnę. Pierwotnie na szczycie łuku stała jeszcze wykonana z brązu rzeźba rydwanu zaprzężonego w sześć koni, a niżej, z kamiennych nimf, woda kaskadowo spływała do basenów u podnóża budowli.

Od Łuku Karakalii, jak z łuku strzelił, biegnie brukowana, centralna ulica Volubilis, zwąca się Decumanus Maximus, a mająca prawie 400 m długości i 12 metrów szerokości. To przy niej mieszkali niegdyś najważniejsi i najbardziej wpływowi obywatele miasta. Równolegle do niej został położony akwedukt, dostarczający mieszkańcom wodę z niedalekiego masywu górskiego Dżabal Zerhum.

 

     6. Via Decumanus Maximus...

 

     7. ...oraz częściowo zachowany akwedukt

 

W tej części miasta zachowały się najcenniejsze mozaiki, pochodzące z przełomu II i III wieku. W tzw. Domu Wenus podłogę zdobią precyzyjnie wykonane układanki przedstawiające Bachusa w otoczeniu czterech pór roku oraz dwie o wyraźnie erotycznym przekazie - Uprowadzenie Hylasa przez nimfy i Diana w kapieli.

 

    8. Dom Wenus - mozaika przedstawiająca boginię Dianę wychodzącą z kąpieli

 

Zwiedzając zataczamy całkiem spore koło między ruinami domostw starożytnego Volubilis, by znów znaleźć się w okolicach Forum.

 

     9. Ostatni rzut oka na ruiny Volubilis - starożytnej stolicy prowincji rzymskiej Mauretania Tingitana

 

Obok wyjścia, w niewielkim pawilonie można jeszcze obejrzeć ekspozycję tego, co udało się wykopać w ruinach miasta, a co nie zostało wywiezione do muzeum w stołecznym Rabacie...

Stolica Mauretanii, założona w III wieku p.n.e., stanowiła istotny przyczółek Cesarstwa Rzymskiego i została ubogacona licznymi, pięknymi zabytkami. I choć obecnie pozostały z nich tylko ruiny, rozrzucone na stanowiskach archeologicznych pośród żyznych terenów rolniczych północnego Maroka, to naprawdę warto poświęcić pół dnia na wypad z Fezu bądź Meknes, by pospacerować po zakamarkach tego starożytnego miasta. Bo Volubilis potrafi zachwycić nawet tych niespecjalnie zainteresowanych archeologią, wykopaliskami czy antycznymi ruinami...

 

Pamiątkowy bilet:

 

 

 

 

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz