Jest rok 1972. UNESCO - organizacja wyspecjalizowana ONZ - ustanawia "Listę światowego dziedzictwa". Mają na nią trafić arcydzieła dziedzictwa kulturowego: zabytki, groty, zespoły budowli, dzieła człowieka, stanowiska archeologiczne oraz cuda dziedzictwa naturalnego: pomniki przyrody, parki narodowe, formacje geologiczne, strefy naturalne.

Jest rok 1978. Pierwszych 12 obiektów zostaje wpisanych na tą prestiżową Listę. Wśród nich 2 miejsca w Polsce: Stare Miasto w Krakowie i Kopalnia Soli w Wieliczce. W następnych latach kolejne miejsca o "wyjątkowej powszechnej wartości" trafiają na Listę, coraz więcej państw przyjmuje lub ratyfikuje Konwencję.

Jest rok 2013. Lista liczy sobie już kilkaset miejsc. Po powrocie z Bliskiego Wschodu wpadam na pomysł, by odwiedzić, poznać i utrwalić na zdjęciach jak najwięcej z nich.

Jest rok 2018. Zakładam bloga, by podzielić się z Wami tym, co widziałem...

Na chwilę obecną - po konferencji w Baku w lipcu 2019 - Lista obejmuje 1123 obiekty (w tym 2 obiekty skreślone), w 167 Państwach-Stronach Konwencji.

sobota, 17 marca 2018

Marrakesz

...visit № 94...

 

...czyli: o czerwonym mieście u stóp Atlasu...

 

Marrakesz jest czerwony. Mury miejskie, domy, meczety i praktycznie cała medyna została wzniesiona z budulca zwanego tutaj tabia - materiału złożonego przede wszystkim z lokalnej, czerwonej gliny. Miasto założono w XI wieku. Najpierw powstał niewielki ksar (ufortyfikowana osada), który w kolejnych wiekach rozrósł się do warownego miasta. Za panowania berberyjskiej dynastii Almohadów na przełomie XII i XIII wieku Marrakesz był stolicą olbrzymiego imperium, rozciągającego się od Atlantyku po Trypolitanię. Potem przechodził zmienne koleje losu, od świetności po klęski głodu i wojny domowe. Odzyskanie swej rangi jako ośrodka administracyjnego rozpoczęło się, gdy rządy przejęła dynastia Marynidów, Saadyci zaś uczynili ponownie z Marrakeszu stolicę władającą prawie połową Afryki. Panująca do dziś dynastia Alawitów przeniosła się wraz z dworem do Meknesu, pozostawiając jednak miasto ważnym punktem kontrolującym trasy karawan w tej części państwa. Po okresie kolonialnym, gdy Francuzi opuścili Maroko, Marrakesz stał się jednym z najbardziej znanych ośrodków turystycznych kraju. W latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia zyskał popularność głównie dzięki ściągającym z całego świata hippisom, których wabiła tutejsza marihuana i poszukiwanie egzotycznych wrażeń. 

Zwiedzanie Marrakeszu zaczynamy od Pałacu Bahia. Zbudowany w XIX wieku na polecenie wielkiego wezyra Si Moussa, jest uważany za arcydzieło architektury marokańskiej.

 

    1. Stiuki w stylu marokańskim na ścianach Pałacu Bahia

 

Pałac Bahia znajduje się nieopodal starej żydowskiej dzielnicy Mellah. Niegdyś każde większe miasto Maroka zamieszkiwała całkiem liczna diaspora kupców wyznania mojżeszowego.

 

    2. Bryczka wśród zabudowań dawnej żydowskiej dzielnicy Mellah 

 

Przez bramę Bab Agnaou, przecinając mury miejskie, wchodzimy do dawnej nekropolii Saadytów - miejsca pochówku książąt z tej dynastii:

 

    3. Mury miejskie z czerwonej gliny tabia i brama Bab Agnaou

 

Bogato zdobione grobowce to znakomity przykład XVI-wiecznej architektury arabskiej. Ocalały przez przypadek. Gdy władzę w Marrakeszu przejął Mulaj Ismail z dynastii Alawitów, wykazał duże zrozumienie do grobów poprzednich władców miasta. Nie kazał ich zburzyć, polecił ogrodzić mauzoleum wysokim murem. Ukryte blisko dwieście lat, niszczały do ponownego ich odkrycia przez Francuzów podczas przelotu samolotem nad miastem.

 

    4. Domniemane miejsce pochówku sułtana Ahmada I al-Mansura (Zwycięzcy) w pokrytej płaskorzeźbami i mozaikami sali o 12 kolumnach

 

Zbliżamy się coraz bardziej do medyny. Znakomitym punktem orientacyjnym jest minaret największego meczetu w Marrakeszu. Al-Kutubijja (Meczet Księgarzy) pochodzi z XII wieku, a nazwę swą zawdzięcza sprzedawcom rękopisów, którzy od wieków ustawiali obok niego swoje stragany. Wieża jest ozdobiona czterema kulami z miedzi. Według legendy, pierwotnie były tylko trzy kule, za to wykonane ze szczerego złota. Czwartą kulę podarowała żona kalifa Mansura, która jako zadośćuczynienie za złamanie postu w Ramadanie kazała przetopić swoją złotą biżuterię.

 

    5. Meczet Al-Kutubijja (Meczet Księgarzy) 

 

Medyna wita nas gwarem sklepikarzy, zapachem przypraw i kolorami tkanin, strojów i babuszy - marokańskiego obuwia z delikatnej skóry.

 

    6. Suk (targowisko) - stoisko z przyprawami, pachnidłami i innymi niezidentyfikowanymi substancjami

 

Wśród czerwonych ścian medyny trwa nieustanny handel. Prawie pół godziny zajmuje nam targowanie się ze sklepikarzem o cenę butów. Wszak zakupy to żywioł kobiety, targowanie się to największa przyjemność dla Marokańczyka. W końcu Margita chowa nowy nabytek do torby, a sklepikarz zapłatę w dirhamach do kieszeni. Oboje wyglądają na bardzo zadowolonych...

 

     7. Uliczka w medynie

 

Słońce zniżyło się już nad widnokrąg. To idealny czas na zobaczenie największej atrakcji Marrakeszu - Placu Dżemaa el-Fna. Serce miasta, eksplozja zapachów, smaków, muzyki, folkloru i egzotyki. Miejsce, które nigdy nie zasypia. Dokładnie nie wiadomo, kiedy i jak powstał. Także pochodzenie jego nazwy nie jest znane - uważa się, że oznacza ona "zgromadzenie umarłych", które nawiązywać ma do targów niewolników i egzekucji, jakie odbywały się tutaj aż do XIX wieku. Plac jest tak olbrzymi, że najlepiej oglądać go z tarasu jednej z wielu restauracji mieszczących się wokół niego. Aby wejść na pierwsze piętro trzeba jednak zakupić w barze choćby colę - inaczej kelner, pełniący rolę strażnika, nie wpuści na taras... A widok stamtąd jest naprawdę imponujący:

 

     8. Plac Dżemaa el-Fna

 

Plac zaczyna swe szalone życie tuż przed zachodem słońca. Rozkrzyczani sklepikarze oferują daktyle, sok ze świeżo wyciskanych pomarańczy, gotowane miejscowe ślimaki, serwowane wraz z wykałaczkami służącymi do wydłubywania ich ze skorupki. Naganiacze - kilkunastoletni chłopcy w piłkarskich koszulkach - wręcz ciągną za ręce do stołów, zachęcając do skosztowania tadżina, baranich szaszłyków bądź grillowanych ryb. Decydujemy się z Margitą na harirę - gęstą pomidorową zupę z soczewicą i bobem. Za 5 dirhamów (około 1,70 zł) naprawdę można się nią nasycić. Na otwartej części placu trwa przedstawienie. Berberyjscy opowiadacze legend zaczynają podniesionym głosem snuć swe historie. Bębniarze i muzycy gnawa próbują się zagłuszyć nawzajem. Do tego zaklinacze węży, połykacze ognia, treserzy małp, kuglarze, samozwańczy uzdrawiacze i dentyści. I tak do białego rana... 

 

    9. Muzycy na placu Dżemaa el-Fna

 

Spotkaliśmy się z opinią, że plac Dżemaa el-Fna jest przereklamowany, że to synonim kiczu (jak go określił mój znajomy - "małpy w pampersach i nic więcej"), że za dużo tu turystów, że tubylcy próbują nagabywać na każdym kroku. Być może moi rozmówcy byli tu za dnia, gdy mało się działo, być może wolą spokojniejsze miejsca. Dla nas Dżemaa el-Fna, jak i cały Marrakesz o czerwonych murach, mają swój magiczny urok. Doceniła to również komisja UNESCO, która wpisała medynę w Marrakeszu na swoją prestiżową Listę, a przestrzeń kulturową placu Dżemaa el-Fna zaliczyła do niematerialnego dziedzictwa świata... 


 

 

 

 

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz