Jest rok 1972. UNESCO - organizacja wyspecjalizowana ONZ - ustanawia "Listę światowego dziedzictwa". Mają na nią trafić arcydzieła dziedzictwa kulturowego: zabytki, groty, zespoły budowli, dzieła człowieka, stanowiska archeologiczne oraz cuda dziedzictwa naturalnego: pomniki przyrody, parki narodowe, formacje geologiczne, strefy naturalne.

Jest rok 1978. Pierwszych 12 obiektów zostaje wpisanych na tą prestiżową Listę. Wśród nich 2 miejsca w Polsce: Stare Miasto w Krakowie i Kopalnia Soli w Wieliczce. W następnych latach kolejne miejsca o "wyjątkowej powszechnej wartości" trafiają na Listę, coraz więcej państw przyjmuje lub ratyfikuje Konwencję.

Jest rok 2013. Lista liczy sobie już kilkaset miejsc. Po powrocie z Bliskiego Wschodu wpadam na pomysł, by odwiedzić, poznać i utrwalić na zdjęciach jak najwięcej z nich.

Jest rok 2018. Zakładam bloga, by podzielić się z Wami tym, co widziałem...

Na chwilę obecną - po konferencji w Baku w lipcu 2019 - Lista obejmuje 1123 obiekty (w tym 2 obiekty skreślone), w 167 Państwach-Stronach Konwencji.

piątek, 13 lipca 2018

Opera w Bayreuth

...visit № 121...

 

...czyli: o ostatnim wielkim dziele architektury baroku...

 

Nie byłoby najpiękniejszej opery barokowej w Europie, gdyby nie nieposłuszeństwo najstarszej córki króla pruskiego Fryderyka Wilhelma. Wilhelmina von Brandenburg-Kulmbach, bo o niej mowa, nie wydała swego brata, który postanowił uciec z domu, za co surowy ojciec zesłał ją do prowincjonalnego Bayreuth i zmusił do małżeństwa z tamtejszym margrabią. Niedoszła królowa nie zamierzała się załamywać. Wprost przeciwnie - w Bayreuth rozwinęła skrzydła. Na jej prośbę przybyli do miasta najwybitniejsi ówcześni twórcy: francuski architekt dworski Joseph Saint-Pierre oraz włoscy architekci Giuseppe Galli i jego syn Carlo Galli da Bibiana. W latach 1746 - 1750 powstał budynek opery, który do dziś uchodzi za arcydzieło barokowej architektury teatralnej XVIII wieku. Wzorce czerpano z pełnych przepychu oper w Wiedniu, Dreźnie, Paryżu i Wenecji. Zaledwie w cztery lata genialni architekci stworzyli nie tylko gmach opery, ale przede wszystkim wnętrze wykonane w całości z drewna, z setkami figurek, dekoracji, herbów i innych złoconych detali, a także z efektownymi malowidłami ściennymi i sufitowymi. Gotową operę Wilhelmina, wraz ze swym mężem margrabią Friedrichem, podarowali swej córce Elżbiecie Fryderyce Zofii von Brandenburg-Bayreuth jako prezent na zaręczyny z księciem Karlem Eugenem von Wittenberg.

W późniejszych latach sam wielki Richard Wagner wybrał Operę Margrabiów na miejsce festiwali, chociaż wielkość i forma widowni wydawała się nieodpowiednia dla jego celów. Mimo tego pozostał przy lokalizacji w Bayreuth. Festiwal Wagnerowski odbywa się w tym mieście do dzisiaj, a częstym gościem festiwalowym w latach 30. ubiegłego wieku bywał pewien niedoszły austriacki malarz z charakterystycznym wąsikiem, wielki miłośnik i entuzjasta tego kompozytora. Podobno przy operach wagnerowskich jeden z największych zbrodniarzy w dziejach ludzkości wzruszał się do łez, mówiąc: "Wagner jest dla mnie Bogiem, chodzę na jego przedstawienia, jak do kościoła". To jedna z ciemniejszych kart historii tego frankońskiego miasteczka...

Ze znalezieniem miejsca parkingowego w pobliżu centrum Bayreuth nie ma najmniejszego problemu. Przemierzamy z Margitą dosłownie parę kroków ulicami tego nieco sennego miasta i za kolejnym rogiem natykamy się na budynek Opery:

 

    1. Budynek Opery Margrabiów w Bayreuth

 

Gmach stojący przy Operastrasse nie powala swym wyglądem. Wciśniętą między sąsiednie budynki bryłę Opery można wręcz przeoczyć, przechodząc obok niej. Kamienny fronton, z czterema kolumnami na wysokość dwóch pięter, ma na szczycie osiem rzeźb. Ale to, co najpiękniejsze, kryje się za niezbyt atrakcyjną fasadą. Po kupnie biletów i odczekaniu kilkunastu minut wreszcie przewodnik prowadzi do wewnątrz i zapala światła:

 

     2. Barokowa architektura teatralna wnętrza

 

Widownia wraz ze sceną i balkonami tworzy oszałamiający widok nawet dla osób nie przepadających za przepychem baroku. Nad sceną o rozmiarach jej prześwitu 13,5 na 10 metrów umieszczona jest tarcza herbowa z czerwonym orłem Brandenburgii, podtrzymywana przez dwa barokowe anioły. Po obu stronach sceny znajdują się bogato zdobione Loże Fanfarów, z których trębacze obwieszczali ważne momenty w trakcie przedstawień.

 

     3. Loża Fanfarów z prawej strony sceny

 

Po obu stronach wnętrza wznoszą się trzy piętra przeznaczone dla widzów. Kunsztownie rzeźbione i złocone balkony zdobią dodatkowo putta, kariatydy oraz wazy:

 

    4. Trzy piętra balkonów po obu stronach widowni

 

    5. Detale i zdobienia balkonów

 

Ciekawostką jest fakt, że wszystkie malowidła sufitowe i ścienne wyglądające jak freski, są w rzeczywistości obrazami na płótnie. Tak dopasowanymi do otoczenia, że nie sposób ich odróżnić od prawdziwych fresków. Na suficie nad widownią drezdeński malarz Johann Benjamin Müller stworzył wielkie owalne malowidło, przedstawiające antycznego boga Apolla w otoczeniu dziewięciu Muz:

 

    6. Malowidło sufitowe "Apollo i dziewięć Muz"

 

Przewodnik prosi zwiedzających o zajęcie miejsc na widowni. Po chwili gasną światła i na ekranie wkomponowanym w scenę zostaje wyświetlony krótki film o historii Opery i o jej znamienitych fundatorach. Po filmie można wejść na pierwszy stopień sceny i z tej perspektywy podziwiać wspaniałe wnętrze: 

 

   7. Widok wnętrza ze sceny

 

W centralnym punkcie za widownią znajduje się Loża Królewska. Nie wiadomo skąd wzięła swą nazwę, nigdy żaden król nie miał przyjemności w niej zasiadać. Loża wprost kipi od bogactwa rzeźbionych w drewnie kolumn, postaci, waz, amorków i złoconych detali:

 

    8. Loża Królewska

 

Powoli kończymy zwiedzanie. Nie wiadomo kiedy przeleciała przeszło godzina. Mamy szczęście oglądać Operę Margrabiów jako jedni z pierwszych zwiedzających, po trwającej ponad pięć lat renowacji, kiedy to wnętrze nie było udostępniane. W tym czasie zmodernizowano część techniczną Opery, w tym klimatyzację, nie ingerując w jej zabytkowe części. Usunięto wcześniejsze przeróbki, zrekonstruowano kanał orkiestrowy i proscenium, zmieniono oświetlenie z halogenowego na LED-owe. Wszystko po to, by akustyka Opery była tak samo doskonała, jak w momencie jej otwarcia przed 270 laty.

 

    9. Jedno z wejść przy Operastrasse 

 

Do gmachu Opery przylega duża Synagoga, jedna z nielicznych zachowanych w Niemczech. Ciekawostką jest, że to sąsiedztwo raz ocaliło Synagogę - naziści ominęli ją w czasie Nocy Kryształowej, by nie spalić opery - a drugim razem Operę, kiedy to alianci w czasie nalotów nie zbombardowali tych budynków, by nie zniszczyć Synagogi. I całe szczęście, bo pełna przepychu Opera Margrabiów jest dziś nie tylko chętnie zwiedzanym przez turystów obiektem muzealnym, ale też miejscem wystawiania sztuk i odbywania się licznych koncertów...

 

Pamiątkowy bilet:  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz